• Magdalena Rosada

Czego potrzebują moi uczniowie? Potrzeby w NVC i w edukacji



Spotykam się czasami ze stwierdzeniem, że tematy budowania relacji z uczniami i odpowiadania na ich potrzeby zrobiły się ostatnio modne. To określenie sugeruje, że zarówno relacje między uczniem i nauczycielem, jak i potrzeby jednego i drugiego, nie mają znamion uniwersalności. Gdyby relacje i potrzeby przestały być modne, to co by się z nimi stało? Spotkałby je los dzwonów i chodaków? Jeśli relacje i potrzeby wyjdą z mody, to znaczy, że zamkniemy uczniów i nauczycieli w oddzielnych pomieszczeniach, nie pozwolimy im rozmawiać o niczym poza tematem lekcji? A może postawimy nauczyciela z kredą pod tablicą, odwrócimy go plecami do klasy i każemy uczniom przepisywać to, co się na tej tablicy pojawia?


A nie… czekaj… to już było.


Głęboko wierzę w to, że budowanie relacji z uczniami jest obowiązkiem nauczyciela. Niektórzy nauczyciele są bardziej otwarci, bardziej empatyczni i bardziej charyzmatyczni niż inni, ale również ci, którzy trzymają uczniów na dystans budują z nimi pewną relację. Myślę też, że nawet nauczyciele, którzy nie mają w nawyku pytania uczniów o ich odczucia i spostrzeżenia, też starają się odpowiadać na potrzeby swoich podopiecznych, nawet jeśli nie zawsze poprawnie je identyfikują.



Czym są potrzeby w Porozumieniu bez Przemocy?


Według Marshalla Rosenberga, twórcy Porozumienia bez Przemocy, wszyscy ludzie mają takie same potrzeby, które muszą zaspokoić, by móc funkcjonować w zdrowy sposób. Zgodnie z tą koncepcją potrzeby mają zatem charakter uniwersalny. Wszyscy ludzie mają potrzeby fizjologiczne, ale mają też potrzeby związane z własnym rozwojem, takie jak potrzeba uczenia się, z relacjami z innymi ludźmi, takie jak potrzeby przynależności czy poważania, oraz ze swoimi granicami, chociażby potrzebę prywatności. Lista potrzeb w Porozumieniu bez Przemocy jest długa i odnosi się ona do wielu obszarów życia człowieka. Mimo że wszyscy mamy wspólne potrzeby, decydujemy się na różne strategie, które pomagają nam je zaspokajać. Ponadto w różnych sytuacjach pewne potrzeby są dla nas mniej, a inne bardziej istotne. Dlatego, chociaż wszyscy potrzebujemy tego samego, wchodzimy w konflikty.


Mogłoby się wydawać, że skoro wszyscy ludzie mają takie same potrzeby, zidentyfikowanie potrzeb uczniów w szkole nie powinno nastręczać nauczycielom problemów. Warto jednak pamiętać, że skoro w zależności od sytuacji pewne potrzeby mogą się stać ważniejsze od innych, należy rozpatrywać każdy przypadek indywidualnie. Każdy uczeń jest inny, każda grupa funkcjonuje w inny sposób. Czasami ważniejsze będą potrzeby indywidualne, czasami potrzeby grupowe. Praca z potrzebami wymaga zatem od nauczyciela ogromu empatii, zarówno dla innych, jak i dla siebie.


Jakie potrzeby ma uczeń?


Jeśli jesteś nauczycielem_ką to na pewno w czasie swojej edukacji przynajmniej raz spotkałeś_aś się z piramidą potrzeb Maslowa. Wynika z niej, że potrzeby mają charakter hierarchiczny i dopóki potrzeby niższego rzędu (potrzeby fizjologiczne, potrzeba bezpieczeństwa i potrzeba przynależności) nie zostaną zaspokojone, człowiek nie może zaspokajać potrzeb wyższego rzędu (potrzeby szacunku i samorealizacji). Jest to daleko idące uproszczenie, jednak w środowisku szkolnym ma ono rację bytu.


Uczeń, który jest głodny, zmęczony i przestraszony, nie będzie w stanie skupić się na nauce. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jeśli Twój uczeń jest zaniedbywany przez swoich rodziców, przychodzi do szkoły głodny lub doświadcza przemocy w domu, w pierwszej kolejności należy taką sytuację zgłosić do odpowiednich służb. Nie będę się jednak zajmować w tym artykule skrajnymi przypadkami. Chciałabym się skupić na codziennej rzeczywistości szkolnej.


Potrzeby fizjologiczne. Zanim przejdziemy do potrzeb wyższego rzędu, warto się zastanowić, czy potrzeby Twoi uczniowie mogą zaspokajać potrzeby fizjologiczne w czasie lekcji. Czy w Twojej szkole wolno pić w klasie? Czy uczeń może swobodnie wyjść do toalety w czasie lekcji? Czy sale są regularnie wietrzone? Dbanie o zaspokajanie potrzeb fizjologicznych uczniów nie jest Twoim obowiązkiem, warto się jednak zastanowić, czy dajesz swoim uczniom przestrzeń na to, by mogli je zaspokajać samodzielnie. Zastanów się, czy czułbyś_łabyś się komfortowo w czasie lekcji, jeśli zabraniano by Ci pić i korzystać z toalety? Mnie i wielu innym nauczycielom_kom odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista, a mimo tego wciąż są szkoły, w których zakazy te obowiązują.


Potrzeba bezpieczeństwa. Nie masz wpływu na to, jaka atmosfera panuje w domach Twoich uczniów, jaka jest ich sytuacja finansowa i czy mają w domu warunki do uczenia się. Masz natomiast wpływ na atmosferę w swojej klasie. Na potrzebę bezpieczeństwa w szkole składa się bardzo wiele czynników. Uczeń, który czuje się bezpiecznie, to uczeń, który może poprosić dorosłych o pomoc, gdy sobie z czymś nie radzi i wie, do kogo ma się o taką pomoc zwrócić. Uczeń, który czuje się bezpiecznie, to również uczeń, który nie jest upokarzany lub zawstydzany przez swojego nauczyciela z powodu niewywiązania się z jakiegoś obowiązku lub swojej niewiedzy. Uczeń, który czuje się bezpiecznie, to także uczeń, który ma przestrzeń do dzielenia się swoimi przemyśleniami i wątpliwościami. I wreszcie uczeń, który czuje się bezpiecznie, to uczeń, który wie, że każdemu może się zdarzyć błąd i gdy już się zdarzy, to zamiast się załamywać, można spróbować go naprawić.


Potrzeba przynależności. Szkoła to nie tylko edukacja. Szkoła to również sieć relacji. Uczeń w szkole uczy się funkcjonowania w różnych sytuacjach społecznych i dużą częścią doświadczenia szkolnego jest właśnie budowanie relacji rówieśniczych. Jeśli w Twojej klasie jest uczeń, który jest ofiarą przemocy rówieśniczej albo uczeń, którego grupa notorycznie wyklucza, jest duża szansa, że będzie to także uczeń, dla którego funkcjonowanie w szkole, również edukacyjne, będzie dużą trudnością. Uczeń, który boi się reakcji rówieśników będzie unikać wychylania się, nawet jeśli zna odpowiedź na pytanie albo ma chęć zrobić coś nadobowiązkowego. Uczniowie, którzy boją się odrzucenia, to także ci uczniowie, którzy najbardziej przeszkadzają na lekcjach. Mają trudności edukacyjne i chcą zaistnieć w grupie jako buntownicy. Jeśli masz w klasie ucznia, który notorycznie Ci przeszkadza, warto zastanowić się, z czego takie zachowanie wynika, bo jeśli jest to krzyk o uwagę, Twoje kolejne upomnienia, notatki w dzienniku i wiadomości do rodziców sprawią, że uczeń osiągnie swój cel, więc zmiana zachowania nie będzie w jego interesie.


Potrzeba poważania. Kiedy myślę o swoich zeszytach szkolnych, które, jako dziecko bardzo lubiące się uczyć, prowadziłam niezwykle starannie i wielokrotnie je przepisywałam, tylko po to, by były bardziej estetyczne, pamiętam enigmatyczne uwagi nauczycieli na marginesach. Popraw. Postaraj się bardziej. Nigdy nie wiedziałam, co mam właściwie poprawić. Czułam się niesprawiedliwie oceniona, bo przecież się starałam. Ale były też teoretycznie niewinne, pozytywne komentarze. Pięknie. Wspaniale. Te były jeszcze gorsze! Nie po to przecież przepisywałam zeszyty, podkreślałam tematy i robiłam rysunki, żeby mi jakiś dorosły bazgrał koślawo po notatkach nic niewnoszące komentarze! A zeszyty to najmniejszy problem w moich wspomnieniach szkolnych. I myślę, że nie tylko moich.

Jak Ci szło pisanie dyktand? Też się gubiłeś_aś w zdaniach najeżonych trudnościami ortograficznymi i popełniałeś_aś błędy w wyrazach, których napisanie w mniej stresujących warunkach nie sprawiało Ci trudności? A ten minus za brak zeszytu z fizyki to motywował do przynoszenia zeszytu na każdą lekcję czy upokarzał Cię i odbierał Ci prawo do popełnienia błędu? A jedynka za odpowiedź ustną pod tablicą? Cała klasa wiedziała, że nic nie umiesz. Do tej pory pamiętam, jak do końca gimnazjum śmialiśmy się z ucznia, który nie potrafił w czasie odpowiedzi na biologii wskazać elementów układu rozrodczego mężczyzny. Mogłabym mnożyć te przykłady, ale wydaje mi się, że już wiesz, do czego zmierzam.

Szkoła, która kręci się wokół ocen, to szkoła, która uwypukla porażki uczniów, to szkoła, która uczy, że nie wolno popełniać błędów, bo otrzymuje się za nie karę. Jeśli jesteś na etapie, na którym stopniowo rezygnujesz z ocen (a może już ich nie wystawiasz?), na pewno dostrzegasz, że wartość oceniania kształtującego to nie tylko brak oceny numerycznej, lecz także sposób na wskazanie uczniowi jego mocnych stron i podkreślenie jego sukcesów. Gdy uczeń dostaje ocenę numeryczną, skupia się na błędach i nawet jeśli zastanawia się, jak je naprawić, to nie dostrzega tego, co udało mu się zrobić dobrze. Dzięki ocenianiu kształtującemu uczeń wie, co dokładnie ma poprawić, ale również ma szansę na świętowanie swoich sukcesów.



Potrzeba rozwoju. Twój uczeń jest w szkole nie tylko dlatego, że prawo nakazuje jego rodzicom zapewnienie mu edukacji, lecz także dlatego że on sam chce się uczyć. Gdy dzieci przychodzą do pierwszej klasy, są naturalnie ciekawe. Całe swoje dotychczasowe życie spędziły na nieustannej nauce, na poznawaniu otaczającego ich świata. Kiedy trafiają do szkoły, ich ciekawość nie znika. Zabijają ją w nich dorośli.

W polskich szkołach w edukacji wczesnoszkolnej stosuje się ocenianie opisowe. W teorii. W praktyce wciąż słyszę o pierwszakach dostających tróję za pisanie literek. Jeśli siedmioletnie dziecko napotyka w swojej edukacji porażkę za porażką, gdy przychodzi do czwartej klasy, na wstępie pyta nauczyciela, czy ta praca będzie na ocenę. Jeśli nie – to nie ma sensu się starać.

Gdy myślisz o potrzebie rozwoju swoich uczniów, warto także wziąć pod uwagę grupę uczniów, która często jest pomijana w polskich szkołach – uczniów zdolnych. Tych z różnymi trudnościami już jakoś oswoiliśmy. Są zajęcia wyrównawcze, rewalidacyjne, są nauczyciele współorganizujący proces kształcenia… Jakoś się nimi opiekujemy (z naciskiem na jakoś). Uczniowie zdolni są jednak wciąż zaniedbywani. Często wykonują zadania szybko, czasami robią to niedokładnie, bo ćwiczenia wydają im się za łatwe, a potem się nudzą, czytają książkę pod ławką albo przeszkadzają w lekcji. Uczymy się, gdy napotykamy wyzwania. Zadania, które są za proste i nie wymagają od nas zbyt dużego wysiłku, rozleniwiają nasze mózgi i sprawiają, że tracimy chęć uczenia się.


Jak rozpoznać potrzeby uczniów?


Udało nam się już ustalić, że wszyscy mamy takie same potrzeby. Gdyby jednak ich identyfikowanie było takie proste, wszyscy uczniowie w szkole funkcjonowaliby bez zarzutu, a nauczyciele nie napotykaliby na żadne trudności w swojej pracy. Tak jednak nie jest.


Kiedy przygotowywałam ten artykuł, chciałam zaproponować Ci listę narzędzi, dzięki którym możesz zapytać uczniów o ich potrzeby lub samodzielnie wskazać, jakie one są na podstawie ich odpowiedzi. Można do tego wykorzystać różnego rodzaju kwestionariusze i ankiety. Bardzo zależało mi jednak, żeby zostawić Cię po tym artykule z bardzo konkretnym przesłaniem dotyczącym identyfikowania potrzeb uczniów i nie chciałabym go osłabiać i przyćmiewać listą kolorowych tabelek i kart pracy. I zamiast nich zostawiam Ci tę myśl:



Twoi uczniowie mogą Cię naprawdę zaskoczyć swoimi odpowiedziami! Niektórzy są na pewno dojrzalsi i bardziej świadomi niż podejrzewałeś_aś i bardzo konkretnie wskażą Ci, czego oczekują od lekcji i co sprawi, że będą się uczyć bardziej efektywnie.

Część uczniów na pewno nie da Ci precyzyjnej odpowiedzi lub wykorzysta to pytanie do snucia fantazji na temat lekcji, których nie będziesz w stanie poprowadzić. Wykorzystaj jednak te informacje i zastanów się, jakie rzeczywiście potrzeby kryją się pod tymi fantazjami.


Jeśli uczniowie powiedzieli Ci, że na każdej lekcji chcą wychodzić na dwór, pewnie potrzebują ruchu i zabawy. Jesteś w stanie pomóc im w zaspokojeniu tych potrzeb krótką grą w czasie lekcji.

Jeśli stwierdzili, że chcieliby wyrzucić swoje podręczniki i zeszyty ćwiczeń, to być może Twoje lekcje stały się ostatnio zbyt schematyczne i uczniowie potrzebują metod pracy, które pozwolą im bardziej zaktywizować się na lekcjach.

Jeśli powiedzieli, że nie chcą podnosić ręki, by zgłaszać się do odpowiedzi, może lepiej poradzą sobie w czasie pracy w grupie, gdy będą mogli więcej ze sobą rozmawiać lub potrzebują przestrzeni na wyrażanie swojej opinii, np. w klasowych debatach.


Zanim rzucisz się na ankiety i inne narzędzia proponowane na nauczycielskich blogach i w poradnikach metodycznych, po prostu zatrzymaj się i porozmawiaj ze swoimi uczniami. Oni mają Ci wiele ważnych rzeczy do powiedzenia!


A co z potrzebami nauczyciela?


W czasie swojej drogi zawodowej zmieniałam pracę kilka razy. Gdy przyszłam na rozmowę do szkoły, w której obecnie pracuję (i która jest szkołą, w jakiej CHCĘ pracować), ówczesna wicedyrektora zapytała mnie, dlaczego tak często zmieniam pracę (sugerując, że pewnie i w tej szkole długo nie zagrzeję miejsca). Powiedziałam wtedy rzecz, do której dojście zajęło mi trochę czasu, ale którą od tamtego momentu powtarzam dosyć często.



Jeśli nie zadbam o swoje potrzeby, nie będę w stanie dbać o potrzeby moich uczniów. W Porozumieniu bez Przemocy w pierwszej kolejności musisz okazać empatię sobie, a dopiero potem możesz okazywać ją skutecznie innym.


Jeśli czujesz, że nie dbasz w wystarczający sposób o swoje potrzeby w pracy, zachęcam Cię do lektury artykułu o tym, jak rozpocząć pracę z Porozumieniem bez Przemocy w szkole.


Spoiler alert! Jeśli chcesz coś zmienić, zacznij od siebie.


Jeżeli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy i chcesz dowiedzieć się więcej o tym, w jaki sposób rozpoznawać potrzeby uczniów w szkole i jak adekwatnie na nie reagować, zapraszam Cię na moją serię webinarów dotyczącą wprowadzania oceniania kształtującego na lekcjach. Dzięki nim dowiesz się, od czego zacząć pracę z ocenianiem kształtującym. Poznasz konkretne narzędzie, które możesz wprowadzić na swoich lekcjach od zaraz i stopniowo, małymi krokami uczyć się pracy z OK. Pierwszy webinar odbędzie się już w najbliższy poniedziałek 11 października o 18:00. Webinar na żywo jest darmowy. Zapraszam do zapisów!

106 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie